TAK – PiS i wszyscy łamiący Konstytucję oraz inne przepisy prawa zawłaszczają dziś trzecią władzę – sądowniczą.
TAK – należy sądów bronić, bronić skutecznie i niezłomnie!
TAK – zabierajmy głos, nie pozwólmy się uciszyć i pozbawiać naszych praw!
NIE – nie pójdę na ten protest!
Nie pójdę na ten protest, gdyż jest tzw. protestem NO LOGO. Organizatorzy uznali, że no-logo pozwoli obywatelom i obywatelkom poczuć się wolnymi od polityki, gdyż nie będzie wokół nich flag, transparentów partii politycznych, czy chociażby agitacji z mównicy. Ma to zapewne zachęcić większą ilość osób do wyjścia z domu. Nie chciałbym wracać do kwestii tego, jak ważnym i koniecznym fundamentem demokracji są partie polityczne. Chciałbym natomiast, żeby każdy Polak i każda Polka wiedziała, że polityka jest w ich życiu obecna na co dzień. Polityka jest w podatkach, które płacimy, jest w lodówce, z której wyciągamy jogurt i jest w pełnym smogu powietrzu, którym oddychamy. Nie ma przestrzeni w życiu społecznym, na którą polityka, lub decyzje polityków nie mają wpływu. Od kołyski aż po grób. Polityka będzie zawsze w uścisku i pod rękę z nami. Jeśli ktoś stara się ukryć ten fakt, to jest nieszczery.
Protesty no-logo także nie są wolne od polityki. Będą na nich politycy i polityczki, tak jak będą i na tym. Ci bardziej znani zostaną rozpoznani, Ci mniej zapewne znikną w tłumie. Będą bez swoich barw partyjnych – ukryci przed okiem obywatela i obywatelki. To ma pozwolić poczuć się tym ostatnim bardziej komfortowo, jakby nie było tych ICH – polityków. Partia polityczna jest dziś czymś od czego w mniemaniu przeciętnego obywatela należy się trzymać z daleka. Powiedzenie publicznie: „Nie, nie jestem w żadnej partii, jestem apolityczny/apolityczna, nie interesuje mnie to, partia-fuj!” jest swego rodzaju oczyszczeniem się w oczach rozmówców. Partia i polityk wywołuje obrzydzenie, a idea no-logo chciałaby, jak mniemam, tego obrzydzenia oszczędzić obywatelom i obywatelkom. Idea no-logo wymusza na polityku, żeby nie manifestował swojej partyjnej przynależności, gdyż już nie tylko fakt, że ktoś należy do partii wywołuje zgorszenie i ostracyzm, ale wywołuje je nawet obecność barw partii w przestrzeni. No-logo oznacza: Będziemy tolerować polityków i polityczki z partii, tylko niech nie mówią i nie pokazują tego, kim są. My nie spytamy - wy nie mówcie. Don`t ask, don`t tell.
Wielkim błędem tego protestu jest podtrzymywanie takiego stanu świadomości wśród Polek i Polaków. Nie wierzę w to, że organizatorzy demonstracji chcą niszczyć zaufanie Polek i Polaków do partii politycznych – jeśli tak jest, tym gorzej. Nie wierzę, że nie zdają sobie sprawy z tego, ile szkód powoduje obrzydzanie partii politycznych – nawet nie wprost, przez no-logo. Nie wierzę w to wreszcie, gdyż polityka jest również wśród organizatorów i organizatorek protestu, tylko z jakiegoś powodu nie chcą o tym mówić. Zamiast edukować, uciekają od problemu wzmacniając niechęć do polityki i jednocześnie dają złudne poczucie obywatelom i obywatelkom, że Ci nie protestują w sferze polityki, obok polityków i z politykami. To oszukiwanie, a karmienie takimi złudzeniami przynosi więcej szkód niż pożytku.
Nie pójdę na ten protest, gdyż jestem członkiem partii politycznej i nie będę się ukrywać z poglądami, z logo mojej organizacji, czy z wyznawanymi ideami. Nie dam się wsadzić do szafy, nie mam się czego wstydzić i nie mam zamiaru wmawiać ludziom, że polityka nie będzie obecna w ich życiu, przynajmniej w tym systemie politycznym. Chcę, żeby wyborca zobaczył na proteście, demonstracji, czy marszu logo partii i polityka lub polityczkę, z którymi może w każdej chwili porozmawiać, na których może świadomie głosować lub nie. Za chwilę wybory, dajmy szansę obywatelom i obywatelkom zainteresować się partiami, poczytać ich programy, poznać ich idee, ludzi i zaangażować się. Polityka może i często jest przyzwoita, podobnie jak i politycy oraz polityczki. Partie polityczne to fundament zdrowej demokracji.
#wolnesądy
#nieodpuszczamy
