O autorze
Marcin Krawczyk - anglista, romanista oraz psycholog. Ukończył również podyplomowe studia dziennikarskie i pedagogiczne. Obecnie student prawa. Zawodowo zajmuje się tłumaczeniami, szkoleniami językowymi, HR oraz diagnozą psychologiczną i terapią. Interesuje się psychologią behawioralną i ewolucyjną, edukacją, prawami człowieka. W wolnych chwilach gra na gitarze oraz instrumentach: hammered dulcimer oraz Santoor. Ateista, pacyfista, wegetarianin.

Od 2006 roku jest członkiem Partii Zieloni, działa w kole poznańskim. Obecnie drugą kadencję jest członkiem Rady Krajowej i sekretarzem partii . Jest również członkiem poznańskiego stowarzyszenia Prawa do Miasta. Mieszka w Poznaniu.

Ściąć , wyrwać, zastrzelić!

www.partiazieloni.pl
Cokolwiek żyje obawia się dziś Ministra Dewastacji Środowiska Jana Szyszki. Być może Minister Szyszko chciałby zmienić Artykuł 74.1. Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, który mówi: „Władze publiczne prowadzą politykę zapewniającą bezpieczeństwo ekologiczne współczesnemu i przyszłym pokoleniom" na „Ściąć , wyrwać zastrzelić" – gdyż oto są właśnie trzy kategorie, w których postrzegana jest dziś przyroda w Polsce pod rządami wspomnianego Ministra Szyszki, który dawniej próbował już zniszczyć Dolinę Rospudy. Czas pokazał, że można bardziej bezmyślnie, bezczelnie i z jeszcze większym tupetem w przekonaniu, że tym razem już nikt mi nie przeszkodzi, bo jak zresztą w PiS wymyślono - TKM „Teraz, K...a, My!”

Kiedy osiem miesięcy temu pisałem, że czas powstrzymać szkodnika Szyszko od dalszej degradacji Puszczy Białowieskiej, nie dopuszczałem możliwości, że uda mu się faktycznie podnieść siekierę na drzewa w tym lesie i że tak idiotyczny argument jak kornik jest w stanie usprawiedliwić dewastację bezcennego przyrodniczo obszaru. Niestety szukanie pieniędzy za wszelką cenę, którymi rządzący kupują wyborców niszcząc jednocześnie kraj, oraz brak specjalistów w ministerstwie środowiska, którzy byliby w stanie przeciwstawić się rabunkowej polityce ministra doprowadzają do katastrofy.



Osiem miesięcy później Pan minister ścigający się sam ze sobą na najgłupszy i najbardziej szkodliwy pomysł przekracza wszelkie granice rozsądku i przyzwoitości. Człowiek od skradzionego poroża wartego kilkanaście tysięcy złotych oraz stodoły (jak sam nazywa ów budynek przypominający domek letniskowy wyceniany na około 500 tysięcy zł), których minister „zapomniał” wpisać do oświadczenia majątkowego, czym nomen omen zajmowało się CBA, został rekordzistą w historii polskiego parlamentaryzmu jeśli chodzi o ilość zniszczeń dokonanych w najkrótszym czasie.

W te kilka miesięcy Polska stała się Rzeczpospolitą Myśliwską, w której ustawowo chce się ograniczać prawa obywateli, żeby myśliwi mogli sobie spokojnie polować. Strzela się do wszystkiego co się rusza, a co jest symbolem dzikiej przyrody w Polsce: żubrów, dzików, bobrów i kto wie na co jeszcze przyjdzie kolej – może wkrótce wilki?


Niestety również ludzie giną od zabłąkanych kul i nie tylko zabłąkanych. Głośny był przypadek myśliwego, który na polowanie na lisy wybrał się w czapce z lisa i został przez pomyłkę zastrzelony przez kolegę po fachu. Przypadek jak żywcem wyciągnięty z Nagród Darwina, niestety tacy ludzie mają pozwolenie na broń.

Myśliwi oraz niszczenie Puszczy Białowieskiej to najbardziej spektakularne i oburzające przykłady działalności szkodnika Szyszki. Tymczasem przegłosowana w pośpiechu i z dala kamer nowelizacja uchwały o ochronie przyrody prowadzi do masowej wycinki drzew w Polsce. Paradoksalnie teraz, gdy tegoroczna zima pokazała jak poważny jest problem smogu w Polsce, na skutek bezmyślnej decyzji rządu poziom trucizny w powietrzu będą podnosić sami obywatele (podwójnie – pozbywając się drzew i ogrzewając domy paliwami kopalnymi – m.in. dlatego że rząd zniszczył w Polsce OZE), ale przede wszystkim wielkie firmy i deweloperzy wycinający wszystko co rośnie tam, gdzie można ziemię pokryć betonem i asfaltem – zwłaszcza na terenach aglomeracji miejskich tak bardzo zagrożonych zatruciem powietrza i wysoką temperaturą podczas gorących miesięcy.

Kolejnym celem zamachu na przyrodę stały się organizacje pozarządowe zajmujące się ochroną środowiska oraz monitorowaniem działań władzy w tym zakresie. Konstytucja RP mówi o tym, że "Każdy ma prawo do informacji o stanie i ochronie środowiska." (Art 74.3.) oraz "Władze publiczne wspierają działania obywateli na rzecz ochrony i poprawy stanu środowiska." (Art.74.4.) Obecna władza podporządkowuje sobie niezależne organizacje odbierając obywatelom konstytucyjnie zagwarantowane im prawa do informacji oraz współdecydowania o ochronie środowiska. Te oburzające działania rządu mają na celu zamknięcie ust szanowanym specjalistom, którzy nie zgadzają się i krytykują kompletnie niedorzeczne i niebezpieczne pomysły oraz działania władzy. Dając natomiast przeciętnemu obywatelowi namiastkę decydowania o swoim otoczeniu poprzez możliwość cięcia drzew, PiS odbiera mu za jego plecami dużo bardziej znaczące prawa gwarantowane przez ustawę zasadniczą.

Antyekologiczna dyktatura rządu, który za wszelką cenę będzie chciał utrzymać się u władzy generuje straty dla nas wszystkich. Strategia dożynania wszystkiego co warte jest kolejną złotówkę na pokrycie populistycznych obietnic władzy prowadzi do niszczenia polskiej przyrody na skalę niespotykaną w najnowszej historii Polski. Wszystko to pod przywództwem (poza oczywistym kierowcą siedzącym na tylnym siedzeniu tego walca) i czujnym okiem samego Ministra (O zgrozo!) Środowiska Jana Szyszki. Obywatel, myśliwy Jan Szyszko może sobie pozwolić niestety zgodnie z polskim prawem na trofea myśliwskie, czy stodoły za 500 tysięcy złotych, ale w przypadku ministra Szyszki "noblesse oblige". Jego obowiązkiem jako członka rządu i szefa ministerstwa takiego, a nie innego jest działać na rzecz polskiej przyrody, która jest dobrem wspólnym.

Te oraz inne grzechy Ministra Dewastacji Środowiska Jana Szyszki są powodem, dla którego w najbliższą sobotę 21.I.2017 wychodzimy na ulice w geście protestu przeciwko działaniom mającym na celu niszczenie bogactwa, zasobów i dziedzictwa przyrodniczego Polski. Sprzeciwiamy się postrzeganiu polskiej przyrody jako towaru i źródła finansowania niebezpiecznej polityki władzy prowadzącej do dewastacji kraju i pozostawienia kolejnym pokoleniom Polek i Polaków tylko zgliszczy po tym, co sami odziedziczyliśmy. Polska przyroda to dobro wspólne, a nie folwark tego czy innego ministra, premiera lub prezesa. Oni miną, władza się zmieni, ale katastrofalne skutki ich działań naprawiać będą kolejne pokolenia - o ile to w ogóle możliwe. Wychodzimy na ulice, ponieważ dyletant Szyszko wyrywa, tnie i strzela do wszystkiego, co żyje i ma jakąś przeliczalną wartość materialną. Władza nie ma prawa pozbawiać Polek i Polaków praw zagwarantowanych w Konstytucji RP. Obywatelskim obowiązkiem jest przypomnieć władzy w czyim imieniu i dla czyjego dobra została powołana.

Artykuł 74.1.
Władze publiczne prowadzą politykę zapewniającą bezpieczeństwo ekologiczne współczesnemu i przyszłym pokoleniom.

Art. 74.2.
Ochrona środowiska jest obowiązkiem władz publicznych.

Art. 74.3.
Każdy ma prawo do informacji o stanie i ochronie środowiska.

Art. 74.4.
Władze publiczne wspierają działania obywateli na rzecz ochrony i poprawy stanu środowiska.


Dzisiejsza władza nie przestrzega praw zagwarantowanych wszystkim obywatelom Polski w Konstytucji oraz nie dopełnia obowiązków na niej ciążących. Władzy niesprawiedliwej należy się informacja zwrotna o niesprawiedliwości i błędach jakich się dopuszcza. Jeśli władza pozostaje niesprawiedliwa – należy jej się przeciwstawić.


Zapraszam na Marsz w Obronie Polskiej Przyrody w sobotę 21.I.2017 w Warszawie, który rozpocznie się o 12:00 na placu u zbiegu al. Tomasza Hopfera i Agrykoli i którego trasa jest następująca: – Agrykola – pl. Na Rozdrożu – Aleje Ujazdowskie – Kancelaria Premiera.

Zapraszamy też wszystkich chętnych do pomocy przy organizacji Marszu. Szczegółowe informacje: http://marszdlaprzyrody.pl/

Trwa ładowanie komentarzy...