Obserwuję jak Państwo działacie w polityce od lat i myślę, z czym pewnie niejedna osoba by się zgodziła, że nie będzie przesadą powiedzieć, iż niezłe z Państwa ziółka ( piszę to jako komplement, doceniając sprawność i wigor polityczny oczywiście – w innym sensie nie śmiałbym). Mimo to jednak nie dostrzegacie Państwo podstawowej rzeczy, umyka ona gdzieś Państwa bystrości umysłu i przenikliwości instynktu politycznego, być może przez zwyczajne roztargnienie spowodowane ogromem pracy na rzecz upodobnienia Polski do rzeczywistości Orwellowskiej, lub przez nadmierne wycieńczające pochylanie się nad Trybunałem Konstytucyjnym. Uchodzi uwadze sprawa kluczowa i obowiązkowa dla Państwa obozu politycznego. Jest to kwestia, jak mniemam strategiczna, która przyczyni się do zwycięstwa. Zwycięstwa w kolejnych wyborach i kontynuowania dobrej zmiany, aktualnie prowadzonej polityki państwa dobrobytu, potęgi militarnej, kraju powszechnej radości, bezpieczeństwa energetycznego dzięki błyskotliwej ustawie niszczącej OZE, walki o Puszczę Białowieską (mimo, że kornik nieustępliwy niczym Andrzej Rzepliński, na szczęście udaje się wycinać sędziów wokół – wszystko żeby zapobiec degradacji), państwa wolnych mediów – zwłaszcza publicznych i budowania w każdych kolejnych wyborach stałego oraz większościowego poparcia dla wiecznego prezydenta (myślę tutaj raczej o tylnim siedzeniu, z którego decyduje się kierunek tej jazdy bez trzymanki), a przede wszystkim kontynuowania idei państwa prawa oraz państwa sprawiedliwości. Wszystko to jest możliwe, wszystko to na wyciągnięcie ręki - zawsze PiS – orzeł Unii, jastrząb polityki wschodnio-centralnej Europy, prawy i sprawiedliwy wśród europejczyków.
Gdybym był w Państwa partii, na Waszym miejscu i podkreślam tutaj, że piszę od tego momentu z całkowitą powagą, to zaradziłbym temu bez wahania, gdyż sprawa nie wymaga wielkiego wysiłku z Waszej strony – jedynie dobrych chęci i odrobiny empatii. Jeśli nie z powodów etycznych, humanitarnych, w odruchu potrzeby pomocy cierpiącym, których widzimy czasami w mediach, a częściej spotykamy się w życiu codziennym, którzy błagają o ulgę jakiej z korzyścią dla siebie oraz swojej partii możecie Państwo dostarczyć, to może chociaż z czysto politycznej kalkulacji, powodowany zimnym rachunkiem politycznym, dla dobrobytu i głosu wyborcy – zalegalizowałbym Cannabis sativa. Zalegalizowałbym marihuanę i z taką właśnie prośbą i sugestią zwracam się w tym liście. Hodujmy, sadźmy, spożywajmy. Wszystkim nam się to opłaci.
