Nowe władze SLD w Poznaniu, podobnie jak duża część SLD już nie jest w stanie zaskoczyć niczym. Bartosz Kaczmarek, który zastąpił Tomasza Lewandowskiego po odejściu z SLD tego ostatniego, jak pisze dziś Tomasz Nyczka w gazeta.pl, straszy w internecie uchodźcami, sieje do nich nienawiścią i przytłacza dyskrecją intelektualną wpisów na Facebooku. Nie da się już tego wytłumaczyć nawet łapanką na przewodniczącego.
Używanie słowa lewica przy okazji pisania o tej sprawie, nawet w kontekście kompletnego braku lewicowości obecnych władz partii, może mylnie sugerować, że jakiś kontakt ideowy z lewicą jeszcze pozostał. Nie, niestety tylko w nazwie. Na nic pewnie też zda się zaskoczenie Krystyny Łybackiej takimi poglądami swoich partyjnych kolegów. Nie zazdroszczę pozycji w jakiej europosłanka się znalazła. Podczas ostatniej kampanii do parlamentu Kaczmarek był gdzieś pochowany, rozumiem teraz dlaczego. Ilu takich Kaczmarków
Tekst linka jeszcze gdzieś się czai za węgłem, nawet nie chcę o tym myśleć .
Startowałem w Poznaniu z listy Zjednoczonej Lewicy jako kandydat Partii Zieloni do parlamentu, a sytuację wtedy, jak dziś widzę, ratował Tomasz Lewandowski, Katarzyna Kretkowska oraz kilka innych osób. Niestety zapach jaki się wznosi po tej koalicji, za każdym razem kiedy tego typu cuda wychodzą na światło dzienne, ciężko zneutralizować.
Po odejściu poznańskich radnych z SLD poziom prezentowany przez to ugrupowanie w Poznaniu leci na łeb na szyję. Jaki koń jest - każdy widzi. SLD to trup i śmierdzi coraz bardziej. Niestety podobnie jak w serialu The Walking Dead to zombie jeszcze przemieszcza się, gryzie i zaraża. Na szczęście nie widać na horyzoncie epidemii żywych trupów. To raczej forma ostatnich drgawek pośmiertnych. Mistrz Leszek Miller musi być dumny ze swoich podopiecznych – ostatecznie najważniejsze jak się kończy, a nie zaczyna.