Zastępy parlamentarne i rządowe przedstawicieli PiS na pewno urządzą niejedną krucjatę do Poznania, żeby odzyskać miasto z rąk bezbożników, ateistów i innych lewaków. Zresztą armia już była – Jezus do Poznania przytransportowany został w eskorcie wojska i policji. Jeśli prezydent Jaśkowiak znowu nie zgodzi się na ustawienie figury w centrum miasta, to Poznań czeka wojna religijna.
Potrzeba epatowania wiarą wśród poznańskich pro-jezusowców, włącznie z hierarchami kościoła, prowadzi prosto do konfliktu wśród mieszkańców miasta. Im większy nacisk na ustawienie posągu, im bardziej agresywne wymuszanie na władzach miasta, aby znalazły miejsce na wątpliwej jakości z punktu widzenia estetyki posąg, tym większa antypatia dla tej inicjatywy. Oczami wyobraźni już widzę demonstracje, pielgrzymki, naśmiewanie się z posągu, dewastowanie, czyszczenie go itd. Czy pomnik Chrystusa ma służyć budowaniu podziałów? Czy tak się szanuje własne uczucia religijne? Wygląda na to, że rozmiar fasadowości wiary w tym przypadku jest wprost proporcjonalny do wielkości Jezusa oraz odwrotnie proporcjonalny do odległości w jakiej stanie od od centrum miasta.
Poznaniu, nie daj się! Budujmy parki zamiast pomników, powiększajmy je zamiast dewastować religijnymi monumentami. Nie zaśmiecajmy przestrzeni publicznej budowaniem murów.
